Barber, de Soto, Tusk, Van Rompuy dziś w Sopocie

Trwa trzeci dzień Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie, organizowanego przez PKPP Lewiatan. Dokąd zaprowadzi nas Internet? Jakie są konsekwencje pankonsumpcji? Czy wartości i interesy to trudny mariaż? To niektóre pytania, które padły dziś na Forum.

Równolegle do EFNI w Sopocie odbywa się Szczyt Partnerstwa Wschodniego. Wieczorem na zakończenie Forum przyjadą m.in. Donald Tusk, Herman Van Rompuy, Jerzy Buzek, Janusz Lewandowski.

Czy wartości i interesy to trudny mariaż?
Czy można prowadzić politykę opartą na wartościach? Czy etyczność się opłaca? Czy prawdziwa demokracja jest możliwa bez jawnej identyfikacji interesów? Jak zdefiniować relacje pomiędzy interesami a wartościami w obliczu zmieniającego się świata? - na te pytania starali się odpowiedzieć: Benjamin R. Barber, filozof i politolog, Grzegorz Hajdarowicz, przedsiębiorca i producent filmowy, wydawca, Henri Malosse, przewodniczący Grupy Pracodawców Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EKES) i Sophie de Menthon, prezes ETHIC, przewodnicząca Francuskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego.

Barber podkreślał kluczowe znaczenie wartości procesowych w demokracji. "W czasie olbrzymich zmian kulturowych musimy umieć radzić sobie z różnorodnością, nauczyć się tolerancyjności. Demokracja nie zależy od jednorodności kulturowej, ale od zaangażowania w budowę wartości procesowych. (...) Kryzys finansowy przysłonił kryzys kulturowy, który może okazać się dla świata większym problemem. Europa musi przemyśleć, a może przedefiniować koncepcję demokracji." - podkreślał Barber. Zwrócił on także uwagę na problem rozbieżności pomiędzy interesami prywatnymi i publicznymi. "Wielką tragedią neoliberalizmu jest to, że interes prywatny staje się ważniejszy niż interes publiczny. Powinniśmy zawsze poszukiwać równowagi pomiędzy tymi światami. Równowaga to konieczność. Nieregulowany kapitalizm to dziki kapitalizm." skonstatował.

Sophie de Menthon wskazała na istotę CSR w firmach. Przedsiębiorstwa muszą dziś podejmować odpowiedzialne działania i brać udział w kształtowaniu etycznego świata. „Aby zapewnić postęp nie wystarczy przestrzegać prawa. Trzeba robić więcej." - mówiła przewodnicząca. Henri Malosse powiedział, że "Wartości zawsze muszą być ważniejsze niż interesy. Aby zachować ład w Europie i na świecie nigdy nie można tej kolejności zmieniać." Grzegorz Hajdarowicz podkreślał, że to państwa pierwsze powinny pamiętać o odpowiedzialności i etyce. Dopiero wtedy mogą wymagać tego od przedstawicieli biznesu. "Państwo musi być wzorem i musi bronić wartości" - mówił.

Jakie są ekologiczne i energetyczne dylematy Europy?
Przede wszystkim problemem jest: jak pogodzić wyzwania klimatyczne z równoczesnym utrzymaniem konkurencyjności biznesu energetycznego. Organy UE (PE i KE) dążą do zaostrzania celów klimatycznych, upatrując w polityce UE narzędzia rozwoju gospodarki. Wierzą też, że da to europejskiej gospodarce impuls rozwojowy. Przedstawiciele biznesu energetycznego obecni na panelu zwracali uwagę na fakt, że to podejście może nieść wiele zagrożeń, prowadząc w efekcie do wzrostu cen energii i kosztów produktów, a także utraty konkurencyjności wobec rynków rosnących. Firmy wskazują na wysokie koszty takiej polityki energetycznej wobec niepewnych rezultatów. Zwracają uwagę na to, kto sfinansuje te zmiany oraz na konsekwencje wzrostu cen energii dla konkurencyjności gospodarki. Nie oznacza to, że biznes nie chce stawić czoła wyzwaniom klimatycznym ale chodzi o to, by wypracować politykę, która kompleksowo uwzględniałaby kwestie klimatyczne, energetyczne i przemysłowe.
Dokąd zaprowadzi nas Internet?

Nelson Mattos (Google) mówił o czterech trendach rozwoju Internetu. Po pierwsze, będzie on nadal napędzał wzrost gospodarczy. Daje bowiem możliwość konkurowania mniejszych firm z na globalnym rynku. Po drugie, rola Internetu będzie rosła, szczególnie gdy liczba informacji dostępnych w sieci wciąż rośnie, a media społecznościowe odgrywają coraz większą rolę w budowaniu relacji. Po trzecie, Internet nadal będzie napędzał demokratyzację i dostęp do wiedzy. Jest to m.in. wielka szansa na dostęp do wiedzy, także dla ludzi z regionów biedniejszych. Po czwarte, Internet będzie wspomagał rozwiązywanie istotnych problemów społecznych (np. dostęp do porad zdrowotnych, informowanie o zagrożeniach klimatycznych itp.).
Prof. Cezary Wójcik (SGH) zwracał uwagę, że nie ma jednego Internetu. Każdy użytkownik poszukuje informacji, które „pasują" do jego świata. Może to zatem rodzić również trudności komunikacyjne. Jaką rolę odegra Internet zależy od warunków i potrzeb odbiorców. Sieć jest jedynie narzędziem - wtórowała dr Kate Coyer (CEU). Według Alka Tarkowskiego (Centrum Cyfrowe, Projekt: Polska) wyzwaniem XXI wieku jest budowanie infrastruktury wymiany informacji, która będzie oparta na prawdziwie otwartej wymianie. Do tego potrzebne są regulacje prawne, odpowiedzialność korporacyjna i odwaga w myśleniu o nowym kształcie Internetu. Martin Kalovec (BCG) prezentował wyniki badań BCG, które pokazują, że choć Internet jest globalny, to jednak ma charakter lokalny i jego charakter różni się w zależności od kraju. Zatem nie jest on oderwany od warunków zewnętrznych i nie możemy od tego uciec.

Jakie są konsekwencje pankonsumpcji?
Paneliści podjęli między innymi temat konsekwencji globalnej konsumpcji. Rozważali efekty, jakie w krótkim, średnim i długim okresie będzie miało to zjawisko i jak będzie ono ewoluować.

- W Chinach gospodarka jest w zupełnie innym cyklu, niż w innych częściach świata, a priorytetem jest obecnie szybka budowa rynku konsumenckiego. Rząd ma wiele planów, by wzmacniać sektor konsumencki, co ma doprowadzić do wzrostu poziomu życia obywateli - powiedział Christopher P. Davies (HSBC, Chiny).
Prof. Dariusz Filar zauważył, że problem leży w sferze mentalnej, wiele osób na skutek presji społecznej i reklam, decyduje się na zakup dóbr, na które ich nie stać. Stwierdził, że musimy stworzyć nowy sposób tworzenia miejsc pracy, który nie będzie wynikać z podnoszenia poziomu konsumpcji.

Balázs Horváth (UNDP) podkreślił, że obecnie nie mamy do czynienia z kryzysem, ale z konsekwencjami kryzysu finansowego. Uważa, że powinniśmy sprawnie reagować już teraz, by nie odczuwać skutków w długim okresie, wcześniej czy później, jako społeczeństwo globalne, zostaniemy zmuszeni do skoordynowanego działania. Wskazał, że obecnie najbardziej cierpią klasy niższe, które nie mają „poduszki bezpieczeństwa" i możliwości zmiany swojej sytuacji.

„Ekonomiści najczęściej są mądrzy po fakcie. Dzisiaj nie znajdujemy trafnej analizy, co robić dalej. Często mówimy „musimy to, musimy tamto", niemniej nie możemy znaleźć siły sprawczej dla proponowanych działań. Powinniśmy zmądrzeć i zdać sobie sprawę z przyszłych efektów naszej aktywności, ale w tym zakresie jestem pesymistą." - stwierdził prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

„Ważne jest, by nie doprowadzać do pogorszenia jakości środowiska naturalnego. Trzeba określić, kto odpowiada za destrukcję środowiska i wprowadzić odpowiedzialność za te działania. Jeśli chodzi o konsumpcję w krajach trzeciego świata, nie możemy ograniczać rozwoju tego zjawiska, to naturalny proces. Na szczęście świadomość ekologiczna na świecie rośnie." - podsumował Hernando de Soto.

Prognoza dla europejskiej gospodarki
Musimy uratować euro, jeżeli chcemy pokonać obecne trudności i wyjść z kryzysu gospodarczego. Musimy też podnieść konkurencyjność europejskiej gospodarki - uznali uczestnicy panelu „Prognoza dla europejskiej gospodarki".

Według Arnaldo Abruzzini, sekretarza generalnego Eurochambres europejskie społeczeństwa nie ufają swoim rządom. W innych częściach świata jest inaczej. Biznes w Europie nie jest zadowolony z zakresu reform, które mają podnieść konkurencyjność gospodarek. „Nie możemy dalej zwiększać deficytów budżetowych, powinniśmy je redukować. I nie wolno nam dopuścić do upadku strefy euro." - dodał.

Jesus Banegas Nunes z Hiszpańskiej Konfederacji Przedsiębiorców COE zapewnił, że hiszpański biznes wspiera antykryzysowe działania rządu. Reformy strukturalne są konieczne, aby zwiększyć konkurencyjność gospodarki. Ale duże cięcia w sektorze edukacji i zdrowia budzą wiele obaw. Przedsiębiorcy uważają, że jeśli rząd wyda mniej publicznych pieniędzy to więcej ich pozostanie w rękach obywateli i firm, a oni lepiej je spożytkują. Apelują też o więcej wolności w gospodarce, gdyż tylko wtedy będzie się ona rozwijała szybciej. Europa potrzebuje też wspólnego wewnętrznego rynku.
Dr Vilhjalmur Egilsson, dyrektor generalny Konfederacji Pracodawców Islandzkich SA podkreślił, że w czasie kryzysu powinniśmy być skromni i przygotowani na najgorsze. „Nie spoglądajmy w przeszłość, nie rozpamiętujmy kryzysu z 2008 roku, patrzmy w przyszłość, szukajmy nowych rozwiązań. Potrzebujemy efektywnie funkcjonującego sektora finansowego, ale nie nadmiernie uregulowanego. W tym kontekście propozycja opodatkowania transakcji finansowych nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo zapłacą za to klienci. Islandia, mimo kryzysu w strefie euro, powinna dążyć do przyjęcia wspólnej waluty." - dodał.

Anatolij Kinakh, prezydent Ukraińskiej Ligi Przemysłowców i Przedsiębiorców, były premier apelował, aby UE nie odwracała się od Ukrainy. Jego zdaniem tylko wspólne działania pozwolą wyjść z kryzysu. Należy skupiać się na podnoszeniu konkurencyjności gospodarek, bo to ma kluczowe znaczenie dla wzrostu gospodarczego. Ukraina boi się, żeby Europa nie zaczęła prowadzić polityki protekcjonistycznej, bo stracą na tym obie strony.

Zdjęcia z EFNI