Stanowisko do projektu rozporządzenia w sprawie sposobu prowadzenia oceny zanieczyszczenia powierzchni ziemi

  

Konfederacja Lewiatan:

·         Uważa, że rozporządzenie w sprawie sposobu prowadzenia oceny zanieczyszczenia powierzchni ziemi powinno być oparte na podejściu oceny ryzyka związanego z zanieczyszczeniem gruntów i wód podziemnych, a nie „zero-jedynkowych" standardach środowiskowych.

·         Ocenia negatywnie przedstawiony do konsultacji projekt rozporządzenia, ponieważ jego koncepcja oraz zaproponowane mechanizmy w większości nie korespondują z warunkami środowiskowymi, które w rzeczywistości są na terenach przemysłowych. Zaproponowana metodyka nie przystaje do realiów przemysłowych i została zaczerpnięta z opracowań dotyczących rolnictwa.

·         W naszej ocenie propozycja nowelizacji pozbawiona jest również rzetelnej oceny skutków i kosztów wdrożenia. Stoimy na stanowisku, że zaproponowane zapisy w sposób nieuzasadniony i nadmiarowy obciążą przemysł, jak również podmioty z innych sektorów (np. developerów). W naszej ocenie nowe przepisy będą podstawą do występowania o roszczenia na drodze cywilno-prawnej w zakresie umów kupna-sprzedaży nieruchomości, co dotknie z pewnością Skarb Państwa.

 

Analiza ryzyka jako podstawowe narzędzie oceny stanu środowiska glebowo-gruntowego dla zakładów przemysłowych

Rozporządzenie w sprawie sposobu prowadzenia oceny zanieczyszczenia powierzchni ziemi nie powinno określać standardów jakości gleby dla obszarów, dla których w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego przewidziano funkcję przemysłową, produkcyjną (jako podstawową), w szczególności dla obszarów, na terenie których taka funkcja dominuje od lat. W takim przypadku wartości stężeń poszczególnych zanieczyszczeń stanowiłyby jedynie pewne wskaźniki (punkty odniesienia) dla analizy ryzyka, która byłaby podstawowym narzędziem ochrony środowiska glebowo-gruntowego w przypadku zakładów przemysłowych. Doświadczenia wielu innych krajów (Czechy, Słowacja, Holandia) wskazują, że ustalanie sztywnych standardów jakości gleby w odniesieniu także do terenów przemysłowych nie ma sensu, gdyż zanieczyszczenie występujące na tych terenach - o ile jest stabilne - nie ma wpływu na środowisko i zdrowie człowieka, tak jak ma to miejsce w przypadku terenów o innych funkcjach - mieszkaniowych, rekreacyjnych, rolniczych, leśnych, itp.

W załączeniu przedstawiamy porównanie regulacji dotyczących standardów jakości gleb, ziemi i wód gruntowych/podziemnych w wybranych krajach UE, z którego wynika jak daleko idące rozwiązania zamierzamy przyjąć w zakresie standardów w porównaniu do tych obowiązujących w innych krajach.

Warto także zauważyć, że przepisy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2010/75/UE z dnia 24 listopada 2010 r. w sprawie emisji przemysłowych nie odnoszą się do konieczności wprowadzenia na poziomie poszczególnych krajów członkowskich standardów jakości gleby. Jeśli jednak krajowy regulator zdecydował się przygotować regulację dla oceny zanieczyszczenia powierzchni ziemi to stoimy na stanowisku, że zaproponowane w niej mechanizmy powinny gwarantować efektywne kosztowo osiągnięcie rezultatu środowiskowego. 

Przykładowo w Republice Czeskiej wprowadzono standardy jakości gleby jedynie w odniesieniu do gruntów rolnych (ustawą zmieniającą ustawę o ochronie gruntów rolnych). Standardy te dotyczą parametrów granicznych dla komunalnych osadów ściekowych, które mają być stosowane na gruntach rolnych, czyli analogicznie jak w polskim rozporządzeniu z dnia 6 lutego 2015 r. w sprawie komunalnych osadów ściekowych (Dz.U. z 2015 r. poz. 257).

Czeskie Ministerstwo Środowiska przygotowało także wytyczne (przewodnik), w którym zostały przedstawione wskaźniki zanieczyszczenia środowiska gruntowo-wodnego. Wartości tych wskaźników zostały oparte na podstawie doświadczeń Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (US EPA). Mimo iż niektóre z tych wartości są bardzo wyśrubowane, to w sytuacji przekroczenia na danym terenie przemysłowym tychże wskaźników (niemających statusu nieprzekraczalnego standardu, tak jak ma to miejsce w polskim rozporządzeniu z dnia 9 września 2002 r. w sprawie standardów jakości gleby i standardów jakości ziemi, a także w omawianym projekcie) należy przedłożyć do organu ochrony środowiska stosowaną analizę, która wskazywać będzie, że:

ü  albo tego typu wartości są charakterystyczne dla danego terenu przemysłowego (biorąc pod uwagę uwarunkowania naturalne oraz historyczne w ujęciu antropogenicznym),

ü  albo są one zawyżone, ale przeprowadzona analiza ryzyka wskazuje, iż nie ma zagrożenia dla środowiska oraz dla zdrowia i życia ludzi.

W związku z powyższym w przypadku polskiego rozporządzenia rozsądniejszym podejściem byłoby wskazanie, iż:

ü  załącznik nr 1 do rozp. nie dotyczy gruntów na obszarach przemysłowych, a zawarte w nim wartości stężeń poszczególnych substancji nie są wiążące dla terenów przemysłowych i należy je traktować jedynie jako punkt odniesienia (nieobligatoryjny dla terenów przemysłowych wskaźnik środowiskowy), a w efekcie w stosunku do terenów przemysłowych automatycznie nie ma zastosowania przepis art. 101q ust. 1 pkt. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz. U. z 2013 r. poz. 1232 z późn.zm.)

ü  w przypadku terenów przemysłowych, które ze względu na prowadzoną w ich granicach działalność stanowią obszary występowania potencjalnego historycznego zanieczyszczenia powierzchni ziemi lub w stosunku do których stwierdzono - na podstawie danych historycznych (np. wyników badań) - przekroczenie ww. wskaźników środowiskowych, należałoby automatycznie przeprowadzić tylko ocenę występowania znaczącego zagrożenia dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska w zakresie opisanym w art. 101p ww. ustawy.  Jedyne działania remediacyjne jakie można ewentualnie brać pod uwagę powinny ograniczyć się do monitoringu, a w uzasadnionych przypadkach (jeśli ww. ocena wskaże taką potrzebę) stosowania środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się zanieczyszczenia (bez brania pod uwagę działań polegających na usuwaniu zanieczyszczeń lub działań pozwalających na zmniejszenie stężenia poszczególnych zanieczyszczeń w glebie).

W przepisach Poś została nakreślona ww. (optymalna dla operatorów instalacji) ścieżka postępowania. Jednak, co do zasady, remediacja według Poś (art. 3 pkt. 31b i art. 101q ust. 1 pkt. 1 i ust. 2) polega na usunięciu zanieczyszczenia lub przynajmniej na zmniejszeniu jego stężenia w glebie do dopuszczalnej zawartości w glebie i w ziemi substancji powodujących ryzyko.  Inne sposoby remadiacji są dopuszczalne jedynie pod pewnymi warunkami opisanymi w art. 101q ust. 3 ww. ustawy tzn. nie są znane technologie lub sposoby pozwalające na usunięcie zanieczyszczenia lub negatywne dla środowiska skutki działań prowadzonych w celu usunięcia zanieczyszczenia byłyby niewspółmiernie wysokie do korzyści osiągniętych w środowisku lub koszty oczyszczania doprowadzające do usunięcia zanieczyszczenia byłyby nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do korzyści osiągniętych w środowisku.

W związku z tym uważamy, że projekt rozporządzenia powinien uwzględniać opisane w ustawie Poś specjalne podejście w zakresie terenów przemysłowych. Pozwoliłoby to na zminimalizowanie kosztów zarówno po stronie organów administracji rządowej (uniknięcie niepotrzebnej, kosztownej i długotrwałej procedury administracyjnej w sprawie wydania decyzji ustalającej plan remediacji, ograniczenie tej procedury wyłącznie do oceny występowania znaczącego zagrożenia dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska), jak i po stronie operatorów instalacji, na terenie których występuje lub prawdopodobnie występuje historyczne zanieczyszczenie powierzchni ziemi (koszty sporządzenia projektu planu remediacji, koszty działań remediacyjnych polegających na usuwaniu zanieczyszczenia, koszty potwierdzenia efektów działań remediacyjnych z planem remediacji, koszty monitoringu na potrzeby remediacji polegającej na usuwaniu zanieczyszczeń z terenu zakładu, koszty przeprowadzenia dowodu na poparcie tezy, że w danym przypadku przeprowadzenie remediacji polegającej na usunięciu zanieczyszczenia lub zmniejszenia jego stężenia nie ma uzasadnienia).

 

Zaproponowane podejście nie przystaje do realiów przemysłowych

1)      Stoimy na stanowisku, że zaproponowany projekt rozporządzenia w większości nie koresponduje z warunkami środowiskowymi z jakimi mamy do czynienia na terenach stricte przemysłowych. Całość projektu rozporządzenia skupia się na warstwie gleby w przedziale 0,0-0,25 m p.p.t. Na terenach przemysłowych gleba, jako taka albo nie występuje albo jej występowanie jest marginalne z uwagi na fakt, że powierzchnia terenu była z konieczności podawana niwelacji i obecnie zbudowana jest głównie z nasypów. 

2)      W jaki sposób powinna wyglądać ocena, o której mowa w § 3. Ust 2 projektu rozporządzenia? Występujące w wodach podziemnych zanieczyszczenia można podzielić na konserwatywne (trwałe - przemieszczające się w wodzie wyniku procesów adwekcji i dyspersji) oraz niekonserwatywne (nietrwałe - podlegające procesom sorpcji na ziarnach gruntu i rozpadu). Samo stwierdzenie dużej zawartości jakiejś substancji konserwatywnej w wodach nie będzie musiało oznaczać, że jest ona też obecna w gruntach. Uważamy, że ocena stwierdzająca możliwość zanieczyszczenia gleb przez substancje powodujące ryzyko obecne w wodach gruntowych, powinna być szersza i uwzględniać również tło geochemiczne oraz kierunki spływu wód najbliższego otoczenia.

3)      Dotychczasowe rozumienie przez nas definicji „powierzchni ziemi" (włączając w to wody gruntowe), w sposób formalny wprowadzone zmianami w POŚ potwierdziło sposób prowadzenia badania środowiska gruntowo-wodnego wykonywanego przez przemysł. Jako optymalny dla diagnozy stanu środowiska badany jest bowiem grunt w interwale 0,0-2,0 m p.p.t. oraz 2,0-15,0 m p.p.t., lokalizując pobór próbki z drugiego przedziału w strefie wahań zwierciadła wody.
Z każdego otworu pobierana jest także próbka wody podziemnej.

4)      Najnowszy projekt rozporządzenia kwalifikuje tereny przemysłowe do IV grupy gruntów. Narzuca również pięć etapów identyfikacji terenów zanieczyszczonych. Odnosząc się do czwartego i piątego etapu, konsekwentnie stoimy na stanowisku, że zupełną aberracją jest przyjęcie metodyki lokalizacji źródła zanieczyszczeń, przez uzyskanie próbki zmieszanej. Ustawodawca po raz kolejny proponuje nielogiczny zapis o identyfikacji zanieczyszczenia przez jedną wspólną próbkę zmieszaną z 15 otworów. Tego typu badania mogą mieć sens w otoczeniu terenów przemysłowych, gdzie główne zanieczyszczenia mogą migrować od powierzchni terenu w wyniku ich emisji do powietrza. W praktyce podejście promujące pobór próbek zmieszanych tylko uniemożliwi zlokalizowanie rzeczywistych miejsc wystąpienia zanieczyszczeń (np. jak w takim podejściu wykryć miejsce awarii podziemnego rurociągu badając glebę na głębokości 0,0-0,25 m od terenu na powierzchni 1 ha?). Jest to podejście zaczerpnięte z badań gruntów rolnych i absolutnie nie ma przełożenia na warunki występujące na terenach przemysłowych. Uśrednienie 1 zanieczyszczonej próbki pobranej z miejsca np. wycieku i 14 czystych próbek z otoczenia, da informacje, że teren jest niemalże czysty). Mówiąc wprost: pobór próbek powierzchniowych zmieszanych na terenach przemysłowych, gdzie główne uwolnienia następują głębiej jest pozbawiony większego sensu. Proponowane podejście nie uwzględnia specyfiki oddziaływania obiektów przemysłowych na środowisko gruntowo-wodne, gdzie najistotniejsze uwolnienie do środowiska substancji następują na poziomie posadowienia kanalizacji, zbiorników podziemnych itp. Głębokość wykorzystania przemysłowego terenu jest tu zdecydowanie większa niż terenów objętych uprawą rolna.  

5)      Ustawodawca z niewiadomych przyczyn narzuca bardzo wyśrubowane wartości graniczne, które przyjęte są wg najniższych wśród uzyskanych w ocenie ryzyka zdrowotnego i ryzyka ekologicznego. Takie podejście jest akceptowalne w przypadku gdy mamy do czynienia z terenami uprawnymi, rolnymi, mieszkalnymi bądź rekreacyjnymi. Niemniej władający terenami przemysłowymi, na których stwierdzono historycznie zanieczyszczenia, nigdy nie będą mogli oczyścić powierzchni ziemi do tak ostro wyśrubowanych wartości. Nie będzie to możliwe z przyczyn techniczny nawet przy zastosowaniu BAT.

6)      W przypadku niektórych zanieczyszczeń (np. metali ciężkich) zaproponowane wartości są niższe od obecnie obowiązujących standardów jakości gleby o kilkaset procent - w naszej opinii z całą pewnością są to wartości zbyt wyśrubowane dla terenów przemysłowych, zwłaszcza obszarów zakładów przemysłowych, na terenie których są zlokalizowane instalacje należące do grupy przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko, o określonych w § 2 rozporządzenie RM z dnia 9 listopada 2010 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Dz.U. z 2010 r. Nr 213, poz. 1397 ze zm.).

7)     Wartości progowe określone przez ustawodawcę są tak niskie, że w przypadku wielu funkcjonujących laboratoriów otrzymanie bezwzględnych wyników, które mogę być porównywane do proponowanych wartości w tab. 1 i 2, będzie nierealne. Pozostaje, więc zakup nowej bardzo drogiej aparatury pomiarowej i przeprowadzenia czasochłonnej procedury akredytacji do proponowanych metodyk referencyjnych. Powyższe przełoży się w naszej ocenie na znaczny wzrost kosztów usług laboratoryjnych.  

Analiza kosztów nie przystaje do rzeczywistości

Na terenach przemysłowych, gdzie funkcjonują instalacje i ciągła produkcja zazwyczaj nie ma możliwości wybrania zanieczyszczonej powierzchni ziemi (w rozumieniu gleby, ziemi i wód gruntowych). Proces oczyszczania prowadzony jest metodami in-situ, remediacja jest więc kosztownym i czasochłonnym procesem, trwającym kilkanaście a w niektórych przypadkach nawet kilkadziesiąt lat.

Podane przez MŚ oszacowane koszty rozpoznania odbiegają dalece od kosztów jakie przemysł ponosi na badania środowiska gruntowo-wodnego (przykładowo duży zakład z listy przedsięwzięć mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko) rozpoznając ceny rynkowe za wykonanie 107 odwiertów, analizy laboratoryjne , prace geodezyjne i dokumentacyjne wiązane ze sporządzeniem Raportu Początkowego, otrzymał oferty z przedziału cenowego od 200 000 do 600 000 zł). Zakres robót i jego wycena wynikała z wcześniej opracowanej metodyki (etapy 1-3 identyfikacji terenów zanieczyszczonych), której koszt wg analizy rynku dochodził do 180 000 zł.

Przytaczane przez ustawodawcę przykłady zakresów prac i ich wycena (załączniki nr 1, 2 i 3), są nieadekwatne do warunków rynkowych. Załączone oszacowanie kosztów badań zanieczyszczenia powierzchni ziemi dużej instalacji hutniczej dla sporządzenia wszystkich badań i opracowania raportu początkowego, jest na drastycznie niskim poziomie cenowym (45 200 zł). W odniesieniu do poniesionych kosztów na raport Początkowy dla wyżej wymienionego zakładu podana w rozporządzeniu przykładowa kwota nie wystarczyłaby nawet na wykonanie metodyki (analizy identyfikacji zanieczyszczeń - etap 1-3).

Poniżej przedstawiamy faktyczne koszty badań i dokumentacji, przy następujących założeniach:

·         Liczba odwiertów: 4 /ha

·         Koszt odwiertu: 1200 zł

·         Liczba prób z odwiertu : 2

·         Koszt badań (metale ciężkie i substancje ropopochodne) : 735 zł/ próba

·         Koszt dokumentacji: 20 000 pln

·         Koszt piezometru tymczasowego: 50 zł

 

 

 

UWAGI SZCZEGÓŁOWE/POZOSTAŁE:

1.       W naszej opinii projekt rozporządzenia nie uwzględnia faktycznej sytuacji wielu podmiotów, które od 5 września 2014 r. są objęte przepisem art. 101e ust.1 ustawy Prawo ochrony środowiska.

Brak przepisów przejściowych, które umożliwiałyby zakończenie postępowań dot. remediacji rozpoczętych przed wejściem w życie niniejszego rozporządzenia na starych zasadach, tzn. z uwzględnieniem wartości standardów i przedziałów głębokościowych określonych w rozporządzeniu z dnia 9 września 2002 r. w sprawie standardów jakości  gleby i standardów jakości ziemi (Dz.U. z 2002 r. Nr 165, poz. 1359).

W efekcie podmioty, które miały wiedzę o zanieczyszczeniu na swoich terenach (bo np. były zobligowane przez zapisy pozwolenia zintegrowanego do okresowych badań gruntu i posiadają ważne dane archiwalne) po wejściu we wrześniu 2014 r. zmiany ustawy Poś, musiały niezwłocznie dokonać zgłoszenia do RDOŚ, co uruchomiało całą procedurę administracyjną. W konsekwencji przedsiębiorcy z reguły zlecali wykonanie kolejnych kosztownych odwiertów, badań, i analiz, gdyż w oparciu o same dane historyczne nie byli w stanie przygotować wniosku o ustalenie planu remediacji i przygotować projektu samego planu.

W przypadku braku w nowym rozporządzeniu stosownych przepisów przejściowych, podmioty które poniosły już znaczne koszty i praktycznie do zakończenia całego procesu potrzeba jedynie decyzji administracyjnej RDOŚ, będą niesłusznie „ukarane" za postępowanie w zgodzie z przepisami (art. 101e ust. 1 Poś) i zmuszone jeszcze raz wykonać wszystkie niezbędne kroki dla uzyskania stosownej decyzji RDOŚ (w tym także będą zmuszone zlecić kolejne kosztowne wiercenia geologiczne, analizy próbek, opracowania intepretujące uzyskane wyniki, itp.).

Wykorzystanie danych uzyskanych obecnie będzie w dużej mierze ograniczone przez fakt innych wartości standardów określonych w nowym rozporządzeniu, innych przedziałów głębokościowych, innych metodyk i etapów analizy, itp.

2.       W naszej opinii w projektowanym rozporządzeniu powinien znaleźć się przepis, zgodnie z którym nasypy i tereny zniwelowane zlokalizowane na obszarach posiadających w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego funkcję przemysłową (jako podstawową), nie są objęte standardami jakości gleby (standardy te nie są w tym przypadku wiążące i należy je w tym przypadku traktować jedynie jako pewien punkt odniesienia - nieobligatoryjny wskaźnik środowiskowy) - pozostałe konsekwencje takiej interpretacji jak w pkt. 1.

3.       W naszej opinii rozporządzenie przewiduje nadal bardzo gęstą siatkę badawczą (5x5 m) dla najmniejszych powierzchniowo podmiotów (do 0,05 ha), co w warunkach terenu przemysłowego dla najmniejszych obiektów (np. stacje paliw) będzie wręcz niewykonalne uwzględniając fakt, że teren jest pokryty chodnikami, drogami czy budynkami. Pozostaje bardzo mało terenu do swobodnego poboru próbek. Ponadto najmniejsze obiekty przemysłowe będą obciążane stosunkowo największym zakresem badawczym, a więc można się dopatrywać nierównego traktowania podmiotów.

4.       Paragraf 8, ust 2 pkt 1 wskazuje miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego jako źródło informacji istotne dla oceny zagrożenia zanieczyszczeniem. Należy zaznaczyć, że mniej niż 30% powierzchni kraju posiada miejscowe plany, a wiele z nich wymaga aktualizacji. Proces zmiany miejscowego planu to średnio 3 -5 lat (po uprzedniej zmianie Studium).
W przypadku 70% kraju zapis ten jest martwy, a w przypadku sporej części obszarów, dla których są MPZP istnieje ryzyko konieczności uwzględnienia w ocenie zagrożenia zanieczyszczeniem nieaktualnego sposobu zagospodarowania.

Zaznaczyć należy, że zapis art. 101 a ust 3 ustawy Prawo ochrony środowiska mówi:" Funkcję pełnioną przez powierzchnię ziemi ocenia się na podstawie jej faktycznego zagospodarowania i wykorzystania, chyba że inna funkcja wynika z planu zagospodarowania przestrzennego." Podstawą do oceny zagrożenia zanieczyszczeniem powinno byś faktyczne wykorzystanie powierzchni ziemi, zapisy w MPZP oraz planowane zmiany w MPZP lub Studium.

5.       W naszej opinii, projekt rozporządzenia nie określa jasno kto ma przeprowadzać analizę, o której mowa w §4 projektu - kto i w jaki sposób ma zatwierdzić dopuszczalny poziom substancji w glebie (niewymienionej w załączniku 1 rozporządzenia).

W przepisie tym brakuje wskazania, iż analiza opracowana przez Wykonawcę, musi zostać zatwierdzona w formie decyzji RDOŚ. Brakuje także bardziej szczegółowych danych dot. kwalifikacji wykonawcy (np. wskazanie na konieczność posiadania akredytacji w określonym zakresie) - paradoksalnie takie doprecyzowanie (mimo, że jest zaostrzeniem przepisu) mogłoby być dla przedstawicieli przemysłu korzystne, tzn. wiadomo byłoby do kogo skierować zlecenie wykonania analizy, wyniki analizy po zatwierdzeniu decyzją RDOŚ nie mogłyby być kwestionowane, w przypadku wątpliwości RDOŚ musiałby wskazać zakres uzupełnień analizy (taki obowiązek powinien również zostać wpisany w § 4 rozporządzenia),

6.       W naszej opinii przedziały głębokościowe zaproponowane w projekcie rozporządzenia (0-25cm) zostały zaczerpnięte z opracowań dot. rolnictwa i nie przystają do realiów terenów przemysłowych. W stosunku do terenów przemysłowych powinny one zostać zmienione na przedziały 0-2 i 2-15 m p.p.t. Ponadto należy odstąpić od pobierania zmieszanych próbek, w szczególności z większych głębokości, poza względami merytorycznymi (o których wspomniano wcześniej) również z uwagi na uwarunkowania techniczne tj. braku możliwości zachowania warunków  miarodajności próbek zmieszanych. Czas wykonania 15 otworów głębokich (6-8 m ppt) w warunkach terenu przemysłowego może zająć nawet 2 tygodnie. Natomiast np. dla zanieczyszczeń ropopochodnych przyjmuje się, że czas dostarczenia próbek do laboratorium nie powinien być dłuższy niż 24 h.

Wydaje się, że skoro obecny projekt rozporządzenia w sprawie sposobu prowadzenia oceny zanieczyszczenia powierzchni gleby został w dużej mierze przygotowany w oparciu o opracowanie pt.: Analiza rozwiązań dotyczących dokonywania oceny zanieczyszczenia gleby, ziemi i wód gruntowych, wynikająca z potrzeby zapewnienia właściwego wdrożenia dyrektywy 2010/75/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 listopada 2010 r. w sprawie emisji przemysłowych", to warto w tym miejscu przytoczyć fragment tego opracowania, jako argument za odstąpieniem od zaproponowanego przedziału 0-25 cm dla terenów przemysłowych.

„Wybór przedziału 0-25 cm wynika z kilku racjonalnych przesłanek:

a) zdecydowana większość gruntów rolnych w Polsce, włączając w to porolne zadrzewione i zalesione tereny stref „ochrony sanitarnej" wokół obiektów przemysłowych ma poziom orno-próchniczny o głębokości do 26 cm. Jedynie w czarnoziemach, czarnych ziemiach oraz rędzinach czarnoziemnych poziom próchniczny jest głębszy, lecz gleby te zajmują nie więcej niż 3-4% gruntów ornych w Polsce (i odpowiednio mniej uwzględniając obszary leśne). W zdecydowanej większości znanych przypadków, zanieczyszczenie gleby występuje tylko w warstwie powierzchniowej, do głębokości mieszania przez orkę lub inne zabiegi uprawowe i raptownie zmniejsza się w warstwie podornej. Zatem przy opróbowaniu gleby z głębokości 0-30 cm (dotychczas obowiązującej na mocy rozporządzenia o standardach jakości gleby i ziemi), w większości przypadków pobierana jest kilkucentymetrowa warstwa gleby z niezanieczyszczonego poziomu podornego. Na terenach zanieczyszczonych skutkuje to zaniżeniem stwierdzanej zawartości substancji zanieczyszczających.

b) zastosowanie przedziału 0-25 cm pozwala ujednolicić krajowe wymagania względem głębokości diagnostycznej powierzchniowej warstwy gleb, a w szczególności usuwa niezgodność, jaka obecnie istnieje pomiędzy rozporządzeniem o standardach jakości gleby i ziemi a rozporządzeniem Ministra Środowiska z dnia 13 lipca 2010 r. w sprawie komunalnych osadów ściekowych (Dz.U.2010.137.924) - już nie obowiązuje, teraz jest z dnia 6 lutego 2015 r. w sprawie komunalnych osadów ściekowych (Dz.U. z 2015 r. poz. 257), gdzie obowiązuje opróbowanie z warstwy 0-25 cm.

c) zastosowanie przedziału 0-25 umożliwia skorzystanie, przy konstruowaniu progowych wartości zanieczyszczeń, z bogatego krajowego dorobku badawczego dotyczącego zależności między zawartością substancji zanieczyszczających w glebach i w roślinach konsumpcyjnych, w szczególności z wytycznych do oceny stopnia skażenia gleb opracowanych przez IUNG w Puławach i zaakceptowanych przez PIOŚ w 1995 roku. Profesjonalne krajowe badania opierały się i nadal bazują na zawartości substancji w rzeczywistym poziomie
orno-próchnicznym."

ad. b) - wydaje się, że ta niezgodność nie ma znaczenia w odniesieniu do terenów przemysłowych. To rozporządzenie dot. stosowania komunalnych osadów ściekowych - w ramach odzysku odpadów przewidzianego w art. 93 ustawy o odpadach - przede wszystkim w rolnictwie (uprawa płodów rolnych wprowadzanych do obrotu handlowego, w tym też pasz; uprawa roślin przeznaczonych do produkcji kompostu, do uprawy roślin nieprzeznaczonych do spożycia bądź produkcji pasz) oraz do rekultywacji terenów (w tym gruntów na cele rolne). 

W przypadku stosowania osadów ściekowych na gruntach o ww. przeznaczeniu takie opróbowanie ma sens -w przypadku terenów przemysłowych trudno taki sens dostrzec.

Już sam załącznik nr 2 do ww. rozporządzenia wskazuje jasno, że przyczyną z powodu której wyznaczono przedział głębokościowy 0-25 cm jest przeznaczenie gruntów przede wszystkim na cele rolne - tytuł tabeli w tymże załączniku brzmi: wartości dopuszczalne ilości metali ciężkich w wierzchniej warstwie gruntu o głębokości 0-25 cm przy stosowaniu komunalnych osadów ściekowych w rolnictwie oraz do rekultywacji gruntów na cele rolne" .

ad. a i c) - widać wyraźnie, że chodzi o uwarunkowania związane z rolnictwem. Wydaje się, że nie ma to wiele wspólnego z terenami przemysłowymi i ich funkcją.

Reasumując - przedział 0-25 cm ma znaczenie w przypadku nawożenia gruntów rolnych odpadami w postaci osadów ściekowych z oczyszczalni ścieków komunalnych - dla terenów przemysłowych należy pozostawić stare przedziały głębokościowe, tzn. 0-2 m, 2-15 m, wraz z przypisanymi im standardami (tam, gdzie zasadne zmodyfikowanymi, ale nie tak drastycznie zaostrzonymi jak w obecnej propozycji), oczywiście w  przypadku głębokości 2-15 m p.p.t. uzależnionymi od wartości wodoprzepuszczalności.

Naszym zdaniem wyodrębnienie przedziału 0-25cm, dla którego uwzględnia się kategorię gruntu, przy jednoczesnym nieuwzględnianiu kategorii gruntów dla poziomów położonych głębiej i ustalaniu wartości standardu dla głębiej położonych warstw gruntu jedynie na podstawie wodoprzepuszczalności, sprawi, iż wiele terenów przeznaczonych pod funkcję przemysłową w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego (oraz realnie wykorzystywanych w ten sposób od lat) w sposób automatyczny nie dotrzyma standardów. W efekcie, w związku z historycznym zanieczyszczeniem powierzchni ziemi lub szkodą w środowisku, będzie musiała być przeprowadzona cała procedura administracyjna związana z remediacją, całkowicie niepotrzebnie biorąc pod uwagę funkcje tego typu obszarów.

7.       Załącznik nr 1 - tabela nr 1. Brak jest definicji „części ziemistych gleby". Brak uzasadnienia merytorycznego dla zaostrzenia standardów jakości gleb w przedziale 0-25 cm głębokości. Efektem takiego zaostrzenia są:

a.       Uznanie za zanieczyszczone gruntów dotychczas nieposiadających takiego statusu, konieczność przeprowadzenia kosztownych remediacji.

b.      Brak możliwości stwierdzenia jednoznacznej odpowiedzialności. Do zanieczyszczenia dojdzie, bowiem nie na skutek działalności człowieka, lecz na skutek zmiany standardów.

c.       Wystąpienie roszczeń na drodze cywilno-prawnej w zakresie umów kupna-sprzedaży nieruchomości (lub innych praw). Ryzyko dotyczy zarówno podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, jak i wszystkich władających gruntami (w tym Skarb Państwa).

d.      Brak oceny skutków zaproponowanego rozwiązania

 

8.       Załącznik nr 1 - tabela nr 2. Brak jest definicji „części ziemistych gleby". Brak merytorycznego uzasadnienia dla wprowadzenia jednego standardu dla gruntów poniżej 25 cm głębokości, bez uwzględnienia zróżnicowania pod kątem zagospodarowania. „Strategia tematyczna w dziedzinie ochrony gleby", będąca źródłem zapisów w dyrektywie o emisjach przemysłowych (IED) w odniesieniu do gleb jako cel opisuje „ przywrócenie zniszczonej gleby przynajmniej do stanu odpowiadającemu obecnemu lub planowanemu wykorzystaniu, przy uwzględnieniu również kwestii kosztów tego działania.". Wyeliminowanie kryterium sposobu użytkowania gleby, ziemi jest niespójne z unijnymi wytycznymi. Efektem proponowanego zaostrzenia są:

a.       Uznanie za zanieczyszczone gruntów dotychczas nieposiadających takiego statusu, konieczność przeprowadzenia kosztownych remediacji.

b.      Brak możliwości stwierdzenia jednoznacznej odpowiedzialności. Do zanieczyszczenia dojdzie nie na skutek działalności człowieka, lecz na skutek zmiany standardów.

c.       Wystąpienie roszczeń na drodze cywilno-prawnej w zakresie umów kupna-sprzedaży nieruchomości (lub innych praw). Ryzyko dotyczy zarówno podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, jak i wszystkich władających gruntami (w tym Skarb Państwa)

d.      Brak oceny skutków zaproponowanego rozwiązania

 

9.       Załącznik nr 2. Wskazanie w rozporządzeniu przykładowych zanieczyszczeń w odniesieniu do bardzo szerokiego spektrum instalacji spowoduje, że organy będą nakładły na władających terenem obowiązek wykonania badań nieadekwatnych do prowadzonej w przeszłości działalności, czy też technologii. Trzeba zaznaczyć, że obowiązki względem zanieczyszczeń historycznych dotyczą władającego gruntem, a więc wszystkich, którzy dysponują prawem do dysponowania gruntem (nie tylko podmioty prowadzące działalność gospodarczą). Proponuje się usunięcie rubryki pn. „Przykładowe zanieczyszczenia".

 

10.   Załącznik nr 3. W związku ze zmianą zakresu metodyk badawczych istnieje duże ryzyko braku akredytacji dla metodyk referencyjnych w odniesieniu do tych zakresów.

  

11.   Uzasadnienie. Ministerstwo Środowiska w swoim uzasadnieniu powołuje się na fakt, że Projekt nie stanowi transpozycji IED, ale ma istotny wpływ na jej wdrożenie. Dyrektywa bezpośrednio odnosi się do komunikatu Komisji z dnia 22 września 2006 r. w sprawie strategii tematycznej dotyczącej ochrony gleby. W rezolucji Parlamentu Europejskiego z dnia 13 listopada 2007 r. w sprawie strategii tematycznej w dziedzinie ochrony gleby (2006/2293(INI) znajduje się zapis, że Komisja „(...)podkreśla, że procedura identyfikacji zanieczyszczonych gruntów musi być powiązana ze spełnieniem warunku śledzenia zagrożeń, aby osiągnąć właściwe i proporcjonalne rozwiązanie problemu (podejście oparte na ocenie ryzyka); podkreśla, że oprócz różnych możliwości rekultywacji, takich jak dekontaminacja i zabezpieczenie, uwzględnić należy również inne opcje, takie jak odpowiednie środki ochronne i ograniczające oraz uwzględnienie naturalnych procesów redukcji szkodliwych substancji (..)" Intencją Unii Europejskiej jest wprowadzenie identyfikacji zanieczyszczenia na podstawie oceny ryzyka (proponowane standardy metodycznie nie mogą być określane na podstawie analizy ryzyka, ze względu na szereg parametrów, których nie sposób uogólnić w skali kraju i zastosować w rozporządzeniu. Już na samym wstępie „Strategii..." Komisja zaznacza, że „gleba jest niezwykle złożonym i zmiennym medium. W Europie sklasyfikowano ponad 320 podstawowych typów gleby, które różnią się od siebie w znacznym stopniu pod względem fizycznych, chemicznych i biologicznych właściwości. Struktura gleby pełni zasadniczą rolę ze względu na jej funkcje." Wobec tego faktu ocena ryzyka jest skuteczniejszą formą identyfikacji zanieczyszczenia, niż nieelastyczna formuła dopuszczalnej zawartości substancji w glebie lub ziemi.

W dalszej części uzasadnienie do rozporządzenia wskazuje przyczyny rozszerzenia listy substancji, dla których określono dopuszczalne zawartości w glebie, nie wskazując uzasadnienia dla zaostrzenia dotychczasowych wartości, opisując jako: "wartości najniższe spośród uzyskanych w ocenie ryzyka zdrowotnego i ekologicznego". W opracowaniu pt. „Analiza rozwiązań dotyczących dokonywania oceny zanieczyszczenia gleby, ziemi i wód gruntowych, wynikająca z potrzeby zapewnienia właściwego wdrożenia dyrektywy 2010/75/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 24 listopada 2010 r. w sprawie emisji Przemysłowych" będącym podstawą dla MŚ do opracowania rozporządzenia nie dokonano takiej analizy. Zaznaczyć należy, że lista substancji stwarzające zagrożenie - zgodnie z IED została określona w art. 2 pkt 7 i 8 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1272/2008 z dnia16 grudnia 2008 r. w sprawie klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji i mieszanin. Nie ma więc potrzeby dublować zapisów już działających w legislacji krajowej i spójnych z legislacją unijną.

W uzasadnieniu części dotyczącej warunków badań wstępnych i szczegółowych Ministerstwo Środowiska powołuje się na wymagania zapewniające pełną identyfikację wszystkich zanieczyszczeń. Zaznaczyć należy, że obecnie obowiązuje art. 3 ust 2a ustawy prawo ochrony środowiska w powiązaniu z art. 147a ust. 1 pkt 1 lub ust. 1a tej ustawy. Oznacza to, że badań, w tym poboru próbek dokonuje laboratorium posiadające odpowiednią akredytację. Najczęściej akredytacji podlega pobór prób zgodnie z normą PN-ISO 10381 lub inna metodologia dająca gwarancję dokładności. Można więc przyjąć, że zapisy paragrafu 8 projektu rozporządzenia próbują regulować obszar już uregulowany załącznikiem nr 3 do rozporządzenia (lub odwrotnie).

 

12.   Ocena skutków regulacji MŚ stawia jako problem fakt, że obecnie obowiązujące rozporządzenie nie było nowelizowane przez 10 lat, a dopuszczalne zawartości substancji w glebie i ziemi nie odzwierciedlają stanu wiedzy w tym zakresie. MŚ wskazuje, że uzasadni ten fakt w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia. Uzasadnienia brak (patrz pkt VII.)

Kolejnym problemem podnoszonym przez MŚ jest fakt, że „stare" rozporządzenie nie zawiera szczegółowego sposobu prowadzenia identyfikacji miejsc zanieczyszczonych, czy też prowadzenia badań dla potrzeb sporządzania raportów początkowych. W obecnej praktyce pobór prób (zgodnie z obowiązującymi przepisami) odbywa się poprzez akredytowanych próbobiorców, zgodnie z normą PN-ISO 10381. Ponadto, w praktyce stosuje się Poradnik metodyczny dla administracji „Wyznaczanie obszarów, na których przekroczone są standardy jakości gleb".

 

TABELA PORÓWNAWCZA

 

Konfederacja Lewiatan, 22 grudnia 2015 r.

KL/698/284/3482/AS/2015