Stanowisko w przedmiocie uregulowania na poziomie Unii Europejskiej transgranicznego handlu elektronicznego ze szczególnym uwzględnieniem problematyki sprzedaży on-line treści cyfrowych.

1.    Czy dostrzegają Państwo problemy w obszarze elektronicznej sprzedaży treści cyfrowych? Jeśli tak, to proszę opisać jakie to są problemy.

Konfederacja Lewiatan pragnie zaznaczyć, że udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na tak postawione pytanie nie jest proste. Po pierwsze, pojęcie treści cyfrowych jest niezwykle szerokie. Dotychczas zostało ono zdefiniowane w ustawie o prawach konsumenta, implementującej Dyrektywę 2011/83 /UE o tym samym tytule. Zgodnie z definicjami zawartymi w obu aktach (odpowiednio 2 ustęp 5 i art. 2 ust. 11)  treść cyfrowa to dane wytwarzane i dostarczane w postaci cyfrowej. O tym jak szeroki i różnorodny jest zakres tego pojęcia mówi motyw 19 preambuły do Dyrektywy. Stanowi on, że „treści cyfrowe oznaczają dane wytwarzane i dostarczane w formie cyfrowej, takie jak: programy komputerowe, aplikacje, gry, muzyka, nagrania wizualne lub teksty, bez względu na to, czy dostęp do nich osiąga się poprzez pobieranie czy poprzez odbiór danych przesyłanych strumieniowo, na trwałym nośniku czy przy użyciu jakichkolwiek innych środków". Widać więc, że treści mieszczące się w tym pojęciu mogą być kwalifikowane m.in. jako utwory, dane osobowe lub programy komputerowe i podlegać tym samym różnym przepisom. Z formalnego i regulacyjnego punktu widzenia, umowy odnoszące się do świadczenia usług związanych z treściami cyfrowymi nie powinny być kwalifikowane jako umowy sprzedaży.

Należy wyjaśnić, że obszar elektronicznej sprzedaży treści cyfrowych bywa postrzegany bardzo szeroko poprzez ujęcie zarówno usług związanych z udostępnieniem treści cyfrowych, gdzie nie dochodzi do faktycznej sprzedaży (także w rozumieniu przeniesienia prawa lub towaru, a nawet jego faktycznego pobrania [utrwalenia], np. mediów udostępnianych poprzez transmisję strumieniową, usług, gier i treści dostępnych online lub  usług w chmurze), jak też faktycznych transakcji sprzedaży lub wydania treści w sposób umożliwiający jej pobranie (utrwalenie) i przechowywanie przez użytkownika, w których dochodzi do przeniesienia prawa lub do pobrania treści np. aplikacje i oprogramowanie, które konsument może przechowywać na własnym urządzeniu.

Biorąc powyższe pod uwagę, odpowiedź na pytanie o problemy występujące w tak szeroko zdefiniowanym obszarze jest niezwykle złożona. Wydaje się jednak, że - wbrew diagnozom Komisji Europejskiej- problemem w sprzedaży on-line treści cyfrowych nie jest brak unijnych przepisów w tej materii. Umowy tego typu regulują m.in. wspomniana już  Dyrektywa 2011/83/UE o prawach konsumentów, Dyrektywa 2000/31/WE o handlu elektronicznym, przepisy Dyrektywy 2005/29/WE dotyczące nieuczciwych praktyk handlowych i Dyrektywy 93/13/WE w sprawie niedozwolonych postanowień umownych oraz Dyrektywa 1995/46/WE o ochronie danych osobowych (podlegająca obecnie rewizji). W pozostałym zakresie świadczenie tych usług jest regulowane przez postanowienia umowne.

Sygnalizowanym od dawna problemem występującym w Internecie jest zjawisko nielegalnej sprzedaży treści cyfrowych przez podmioty nie posiadające odpowiednich licencji i praw do treści cyfrowych chronionych prawem autorskim. Od dawna dyskutowana jest w Polsce i Unii Europejskiej rola pośredników internetowych oraz pośredników płatności w walce z tym procederem. Brak skutecznych i efektywnych procedur zgłaszania nielegalnych treści w Internecie oraz egzekwowania praw własności intelektualnej na poziomie krajów członkowskich i paneuropejskim stanowi dodatkowe utrudnienie.

Z perspektywy przedsiębiorców europejskich istotnym problemem jest konieczność konkurowania z zagranicznymi podmiotami, działającymi w skali globalnej, które poprzez Internet udostępniają i sprzedają treści cyfrowe na terenie Unii Europejskiej, a nie podlegają regulacjom które obowiązują podmioty unijne oferujące analogiczne usługi. Prawodawcy unijni powinni dążyć do objęcia takich podmiotów standardem unijnym. Z drugiej strony muszą oni brać pod uwagę fakt globalnej konkurencji na rynku cyfrowym i ostrożnie nakładać na przedsiębiorców europejskich dodatkowe obowiązki. Zbyt restrykcyjne przepisy często czynią usługi unijnych przedsiębiorców droższymi, a w efekcie mniej atrakcyjnymi z perspektywy konsumenta. Traci na tym gospodarka Polska i unijna.

Z perspektywy przedsiębiorców prowadzących działalność w wielu państwach Unii Europejskiej, wyzwaniem jest fakt, że w każdym kraju obowiązują lokalne przepisy dotyczące prawa autorskiego, co stanowić może istotną barierę kosztową dla małych i średnich podmiotów związaną z koniecznością zapoznania się ze szczegółowymi regulacjami na poszczególnych rynkach i stosowania się do odpowiednich przepisów. Niejednolitość nadzoru i egzekucji prawa oraz brak przewidywalności regulacyjnej generują poważne koszty dla wszystkich podmiotów świadczących usługi internetowe, począwszy od startupów aż po większe firmy. W szczególności, trudności przedsiębiorców dotyczą praktycznych aspektów rozliczania korzystania z autorskich praw majątkowych, w sytuacji braku standaryzacji sposobów identyfikacji i raportowania wykorzystania utworów w działalności komercyjnej na terenie całej Unii Europejskiej.

 

2.    Czy obszar elektronicznej sprzedaży treści cyfrowych wymaga odrębnej regulacji prawnej na poziomie Unii Europejskiej , czy też może wystarczające są obowiązujące przepisy dotyczące tego obszaru?

Generalnie, w ocenie Konfederacji Lewiatan obszar ten nie wymaga odrębnej regulacji prawnej na poziomie Unii Europejskiej. Ponadto, z uwagi na duże zróżnicowanie poszczególnych segmentów rynku sprzedaży treści cyfrowych i specyfiki różnorodnych modeli udostępniania treści, stworzenie zharmonizowanych przepisów prawnych byłoby nieuzasadnione i niewątpliwe skomplikowane. Także z punktu widzenia ochrony praw konsumentów dokonujących zakupu treści cyfrowych drogą elektroniczną, istniejące przepisy wynikające z dyrektywy o prawach konsumenta są wystarczające. Próba kompleksowego uregulowania tematu związanego z handlem treścią elektroniczną może być nieadekwatna do szybko zmieniającego się rynku.

Należy zwrócić szczególną uwagę na fakt, że „sprzedaż treści cyfrowych" jest wyrażeniem potocznym, a nie prawnym. W praktyce relacji pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem, w której dochodzi do zawarcia umowy związanej z treściami cyfrowymi, zastosowanie może mieć wiele modeli biznesowych i odpowiednio związanych z nimi modeli prawnych, w szczególności zależnych od zasad korzystania z treści przez konsumenta oraz przedmiotu sprzedaży. Pomimo wielu podobieństw, inne są rozwiązania dla e-książek, muzyki cyfrowej, filmów wideo czy innych materiałów multimedialnych, które mogą być powieleniem istniejących materiałów (kopia pliku, dostęp do strumienia danych) lub mogą być indywidualizowane pod konkretnego użytkownika np. zabezpieczane wybraną metodą DRM (digital rights management). Treści mogą być udostępnianie w oparciu o różne modele biznesowe, zakładające np.:

1. udzielenie prawa (np. licencji) do utworu(ów) zawierających treść

2. zapewnienie cyfrowego dostępu do treści, np.:

·               wypożyczenie,

·               sprzedaż,

·               prawo dostępu do transmisji danych,

·               dostęp do usługi świadczonej drogą elektroniczna, umożliwiającej dostęp do treści,

·               poprzez oprogramowanie umożliwiające odtwarzanie lub pobieranie treści cyfrowych,

·               poprzez sprzęt umożliwiający odtwarzanie lub pobieranie treści cyfrowych.

 

Już tylko z powyższych przykładów widać, że możliwe są liczne modele biznesowe, które są udostępniane na różnych warunkach dla poszczególnych rodzajów treści i rozróżniane w zależności od opcji sposobu korzystania z treści, np. przekazania treści na trwałym nośniku (w pliku komputerowym), umożliwienie odtworzenia treści za pomocą transmisji strumienia danych (streaming), dostęp do usługi świadczonej drogą elektroniczną umożliwiającej odtwarzanie treści dostępnych aktualnie i/lub w przyszłości.

Podjęcie próby ujednolicenia zasad sprzedaży treści cyfrowych może w praktyce zablokować postęp technologiczny - rozwój innowacji wynikających z stosowania nowych rozwiązań pojawiających się
w świecie cyfrowym. Organy ustawodawcze i regulacyjne powinny mieć świadomość niezwykle dynamicznego charakteru zmian na rynku cyfrowym i tego, że wszelkie nowe przepisy nie powinny dławić innowacyjności i ograniczać wzrostu europejskich firm. Proponowany jednolity rynek cyfrowy powinien gwarantować spójne przestrzeganie aktualnie obowiązujących przepisów i zasad na terytorium całej Unii Europejskiej, ale nie być źródłem nowych przepisów czy zbyt daleko idących uproszczeń. Zastąpienie 28 różnych systemów regulacyjnych jednym znacznie przyczyniłoby się
do rozwoju jednolitego rynku cyfrowego, o ile nie spowoduje ono ograniczenia możliwości oferowania klientom różnorodnych opcji na rynku. Rozwiązaniem problemu jest uproszczenie systemu, ale nie nakładanie dodatkowych, skomplikowanych warstw regulacyjnych.

Osobną kwestią jest wspomniane w odpowiedzi na pytanie nr 1 zagadnienie objęcia regulacjami unijnymi podmiotów zagranicznych spoza UE, które sprzedają treści cyfrowe na terenie Unii Europejskiej.

3.    Jaki powinien być zakres podmiotowy ewentualnej regulacji prawnej obszaru elektronicznej sprzedaży treści cyfrowych, tzn. czy regulacja powinna dotyczyć wyłącznie relacji pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem (B2C) czy wyłącznie relacji pomiędzy dwoma przedsiębiorcami (B2B), czy powinna obejmować obydwa te obszary?

W ocenie Konfederacji Lewiatan regulacja powinna ujmować stosunki umowne pomiędzy przedsiębiorcą  a konsumentem. O ile pewne ograniczenia swobody umów mogą być uzasadnione interesem konsumenta, jako osoby uważanej za podmiot wymagający szczególnej ochrony, o tyle ograniczenia wprowadzone regulacją będą nieuzasadnione w obrocie profesjonalnym (B2B).

 

4.    Czy w obszarze elektronicznej sprzedaży rzeczy ruchomych, występują problemy, które wymagają dodatkowej regulacji prawnej?  Jeżeli tak, proszę opisać te problemy.

Według Konfederacji Lewiatan taka regulacja nie jest obecnie wymagana.  Konfederacja Lewiatan pragnie przypomnieć, że 25 grudnia 2014 roku weszła Polsce w życie ustawa implementująca dyrektywę 2011/83 o prawach konsumentów. Ustawa z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta istotnie zmieniła przepisy regulujące sprzedaż na odległość, które mają zastosowanie m.in. do umów zawieranych przez Internet i z wykorzystaniem innych nowoczesnych kanałów telekomunikacyjnych (umowy zawierane przez telefon, sms). Dostosowanie do tych przepisów było i nadal jest pewnym wyzwaniem, zarówno dla niewielkich sklepów i portali sklepów internetowych jak i dla większych firm.  Cześć przepisów nadal rodzi wątpliwości interpretacyjne i utrudnia płynne i wygodne dla konsumenta zawieranie umów.

Przede wszystkim istnieje potrzeba objęcia regulacjami podmiotów spoza Unii Europejskiej, które za pośrednictwem Internetu kierują swoje usługi lub towary do podmiotów zamieszkujących w Unii Europejskiej. Obecnie przedsiębiorstwa europejskie prowadzące taką działalność są pozbawione ochrony przed nieuczciwą konkurencją ze strony podmiotów zagranicznych, należytej ochrony pozbawieni są też konsumenci europejscy nabywający on-line w firmach spoza UE.

 

5.    Jak rozumieją Państwo pojęcie „treści cyfrowych"?  Proszę wskazać najważniejsze elementy, które powinny zawierać się w ewentualnej definicji „treści cyfrowych".

Określenie definicji pojęcia „treści cyfrowych" jest kluczowe ale i niewątpliwie trudne w tak szybko zmieniającym się środowisku. Kluczowym jest odróżnienie treści cyfrowej jako jednego produktu (np. pliku mp3, którego nabycie drogą elektroniczną przenosi własność, czy posiadanie egzemplarza produktu i kończyło relację kontraktową odnoszącą się do tej treści); od samej usługi, w szczególności usługi świadczonej ciągle przeróżnymi kanałami komunikacji elektronicznej i wytworzonych efektów tej usługi. Unijne przepisy nie powinny zakładać, że wszystkie usługi, które są świadczone na odległość przy zastosowanie nowoczesnych kanałów komunikacji (jak np. dostarczanie software, dostęp do baz danych) będą objęte zakresem nowej regulacji.

Propozycję wartą rozważenia mogłoby być określenie treści cyfrowych jako treści dystrybuowanych cyfrowo (jako produkt czy usługa) nieregulowanych odrębnymi przepisami (np. dot. TV, gdzie treści pierwotnie nie mają cyfrowego charakteru). Jednocześnie treści muszą stanowić utwór/audycję mogące być przedmiotem ochrony prawno-autorskiej. Istotne jest rozróżnienie i odmienne traktowanie treści podlegających prawu autorskiemu od  dowolnych danych powstających z myślą o dystrybucji cyfrowej.

6.    Czy dostrzegają Państwo problem dostarczania/sprzedaży treści cyfrowych w zamian za wartości inne niż pieniądze (np. płatność danymi osobowymi)? 

Świadczenie usługobiorcom darmowych usług, finansowanych przez reklamodawców, których treści kierowane są do usługobiorców jest szeroko stosowane w Internecie.  Taki model przyczynił się niewątpliwie do rozwoju usług społeczeństwa informacyjnego w Polsce i w Europie. Nie identyfikujemy go jako problem, a raczej jako czynnik pozwalający na rozwój handlu elektronicznego.  Ponadto, uważamy, że sformułowanie „płatność danymi" jest pojęciem niewłaściwym i nie mającym podstawy prawnej. Zakładając swobodę kształtowania modeli biznesowych na gruncie obowiązującego prawa, nie widzimy przeciwskazań do udzielania praw do korzystania z treści cyfrowych pod warunkiem udostępnienia danych osobowych, które odbywa się za świadomą zgodą podmiotu danych i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Należy zwrócić uwagę na okoliczność, że zgoda na udostępnienie danych osobowych zawsze pozostaje w gestii podmiotu, którego one dotyczą, tj. podmiotu danych. Mieści się to w granicach autonomii informacyjnej jednostki wynikającej z art. 51 Konstytucji RP i jak zostało też podkreślone w orzeczeniu TK z 12 listopada 2002 r. (SK 40/02) „istota autonomii informacyjnej każdego człowieka sprowadza się do pozostawienia każdej osobie swobody w określeniu sfery dostępności dla innych wiedzy o sobie. Zasadą powszechnie przyjmowaną według takiego ujęcia jest ochrona każdej informacji osobowej i przyznanie podstawowego znaczenia przesłance zgody osoby zainteresowanej na udostępnienie informacji". Należy zauważyć, że działanie, w którym określone treści cyfrowe są udostępniane w zamian za dane osobowe pozostają w zgodzie z konstytucyjną zasadą autonomii informacyjnej i w zgodzie z zasadą swobody umów (art 353¹ k.c.). Podmiot, którego dane dotyczą lub inny podmiot nabywający sam decyduje czy dane treści nabywa, czy też rezygnuje z ich nabycia. Warto podkreślić, że zasady przetwarzania danych, w tym zgodny podmiotu danych, zostaną szczegółowo uregulowane w finalizowanym obecnie Projekcie rozporządzenia o ochronie danych osobowych (2012/0011/COD).

Zbieranie i analizowanie danych jest nieodłącznym komponentem działalności handlowej, zaś na rynku od dawna działa wiele podmiotów oferujących dostęp do danych (np. serwisy zajmujące się agregacją lub sprzedażą danych), z tą różnicą że transfer danych przetwarzanych w formie elektronicznej jest szybszy niż miało to miejsce gdy zbiory danych były przechowywane w wersji papierowej. Interpretacja pozyskiwanych danych może wspierać firmy w tworzeniu lepszych produktów i usług oraz zwiększać ich wydajność. Powyższe korzyści są odczuwalnie nie tylko przez firmy świadczące usługi cyfrowe lub platformy internetowe. Model reklamowy zarówno w Polsce, jak i w całej UE (co potwierdzają dane IAB Polska i IAB Europe) jest dominujący jeśli chodzi o monetyzację treści cyfrowych. Blisko 90% przychodów usługodawców oferujących treści online generowanych jest z innych modeli udostępniania treści niż sprzedaż, gdzie to odbiorca wnosi opłatę pieniężną w zamian za dostęp do treści. Podmiot oferujący treści cyfrowe na wskazanych wyżej zasadach może także odnosić korzyść z takiego rozwiązania, gdyż umożliwia mu ono promowanie własnych produktów lub usług i czerpanie korzyści finansowej z reklam.

Należy jednak wyraźnie odróżnić kwestię dostarczania treści cyfrowych w zamian za wartości inne niż pieniądze, które mają charakter wspierający lub promocyjny od sprzedaży, w której dane osobowe są świadczeniem ekwiwalentnym. Odgrywa to szczególne znaczenie w przypadku należnych użytkownikowi środków ochrony, gdy dostarczono produkt w postaci treści cyfrowych, który jest wadliwy lub nie spełnia parametrów jakościowych określonych w umowie. Gdy produkt został dostarczony w zamian za wartości niepieniężne (np. dane), uprawnienia użytkownika w ramach środków ochrony powinny ograniczać się do możliwości wypowiedzenia umowy, jako że nie poniósł on faktycznego kosztu ekonomicznego z zamian za uzyskane treści cyfrowe.

 

7.    Czy spotkali się Państwo z problemem „geo-blokowania" tzn. z odmową dostępu do stron internetowych , treści lub usług internetowych w zależności od kraju użytkownika? Jeżeli tak, proszę opisać jaka jest Państwa ocena tego problemu.

Odnosząc się do kwestii „geo-blokowania" w zakresie zakupów dokonywanych za pośrednictwem Internetu, należy przede wszystkim wskazać na konieczność wyraźnego rozróżnienia pomiędzy handlem towarami, a usługami i treściami cyfrowymi, które bardzo często stanowią przedmiot ochrony prawa autorskiego lub praw pokrewnych.

Termin „geo-blokowanie" obejmuje nie tylko odmowę dostępu do stron internetowych, treści lub usług internetowych w zależności od kraju użytkownika, lecz także oferowania odmiennych - w zależności od kraju użytkownika - warunków sprzedaży czy świadczenia usług, częściowe ograniczane dostępu do niektórych ofert bądź przekierowywanie użytkownika na inne (zazwyczaj krajowe) strony internetowe. Zjawisko „geo - blokowania" wynika z różnych ograniczeń ekonomicznych, prawnych i społecznych, w szczególności: utrudnionej możliwości weryfikacji klienta oraz jego wiarygodności finansowej, utrudnionej możliwości egzekwowania roszczeń od zobowiązanych z innych państw niż siedziba świadczącego usługę lub sprzedającego treści, niepewności co do właściwości prawa, utrudnionej możliwości kontroli nad prawidłowym wykorzystywaniem udostępnianych treści. Temat jest zbyt złożony, aby rozwiązać go ją jedną regulacją, a tym bardziej taką, która zmierzałaby do nałożenia na sprzedawców i usługodawców elektronicznych zaniechania „geo-blokowania". Należy zauważyć, że nie można wymusić na dostawcach usług lub produktów zaniechania „geo-blokowania" bez uprzedniego usunięcia wszelkich rzeczywistych barier w związku z którymi przedsiębiorcy decydują się na ograniczenie drogi zbytu dla swoich usług.

Doceniamy zaangażowanie na rzecz redukcji ograniczeń w zakresie oferty dostępnej dla użytkowników i niwelacji rozdrobnienia usług dostępu do treści w ramach jednolitego rynku cyfrowego. Jednakże należy bardzo ostrożnie oceniać, kiedy „geo-blokowanie" uniemożliwiające lub utrudniające wszelkie transgraniczne zakupy i dostęp do treści cyfrowych on-line jest faktycznie nieuzasadnione. Po pierwsze, przedsiębiorcy mają swobodę decydowania na jakim obszarze geograficznym chcą prowadzić działalność usługową lub sprzedażową i swoboda ta dotyczy także sprzedaży treści cyfrowych w systemie on-line. Nikt nie może zmusić przedsiębiorcy do sprzedaży transgranicznej, jeżeli z różnych przyczyn nie jest on zainteresowany taką sprzedażą. Ponadto, ustalanie różnych cen w zależności od kraju użytkownika może także być uzasadnione z uwagi na takie czynniki jak warunki biznesowe i rynkowe w poszczególnych krajach (np. różna siła nabywcza konsumentów, poziom konkurencji na danym rynku krajowym, wyższe koszty wysyłki czy dystrybucji), warunki finansowe (różne stawki podatkowe, bezpieczne metody płatności), czy też specyficzne uwarunkowania prawne (np. dotyczące ochrony małoletnich przed treściami niepożądanymi, ochrona konsumentów, miejsce jurysdykcji i związane z tym bariery językowe). Z podobnych względów użytkownik bywa też przekierowywany na inne (krajowe) strony inernetowe.

W przypadku dostępu do usług i treści cyfrowych objętych ochroną prawa autorskiego, praw pokrewnych i licencji, „geo-blokowanie" ma dodatkowy, niezywkle istotny wymiar, jako że podstawy tych praw i zasad udzielania licencji odnoszą się stricte do zasady terytorialności, którą chroni praktyka „geo-blokowania". System licencji krajowych jest niezbędny do zwrotu z inwestycji, zapewnienia finansowania twórczości kreatywnej i jej dystrybucji, np. w zakresie produkcji filmowych (w tym opartych o lokalne rynki), wydarzeń sportowych i kulturalnych. Wskazanie przez właściciela praw autorskich i pokrewnych pól i czasu eskploatacji utworu oraz terytorium, na którym esksploatacja ta może się odbywać leży u podstaw tych praw, zapewniając ich właścicielom należne dochody. Każda kolejna forma korzystania z utworu (pola eksploatacji), każde nowe terytorium i kolejne okresy czasowe korzystania z utworów wymagają zgody twórcy i zwykle pociągają za sobą odrębne wynagrodzenie.

Całkowita likwidacja „geo-blokowania" dla treści cyfrowych objętych prawem autorskim i prawami pokrewnymi skutkowałaby nagłym oraz znacznym poszerzeniem terytorium, na którym utwór może być eksplotowany. Istnieją istotne powody, dla których twórcy ograniczają eskploatację swych utworów do danego terytorium (np. kwestie przewagi konkurenycjnej lokalnych wersji językowych utworów), nie można więc założyć że wraz ze zniesieniem „geo-blokowania" taka zgoda byłaby domniemana, gdyż stanowiłoby to jawne naruszenie praw. Ponadto, ewentualne zniesienie „geo-blokowania" dla dystrybutorów cyfrowych stałoby w sprzeczności z zapisami posiadanych przez nich umów licencyjnych. Terytorialny charakter praw autorskich wspiera także dopasowanie treści cyfrowych
do oczekiwań i potrzeb lokalnych użytkowników (np. kwestie językowe i kulturowe, nawyki, pielęgnowanie lokalnych tradycji i narodowego dziedzictwa kulturowego).

Z drugiej strony nie możemy nie zauważyć, że rozwój technologii w ostatnich latach napędza tworzenie nowych modeli biznesowych, które nie są strukturyzowane tylko i wyłącznie w oparciu o zasadę terytorialności. Zwracamy uwagę, że ewentualne działanie na rzecz „przenośności" usługi TV linearnej oraz innych treści cyfrowych, czyli dążenie do dostępności dla użytkowników  na różnych urządzeniach służących do ich odbioru, prowadzone być powinno z poszanowaniem praw autorskich stanowiących podstawę tego typu usług. Dotyczy to również rozważań na temat wprowadzenia rozwiązań zapewniających przenaszalność legalnie nabytych treści konsumentom, którzy przekraczają wewnętrzne granice Unii Europejskiej (ang. portability) i tymczasowo przebywają w innych krajach członkowskich.

Posumowując, mimo iż z punktu widzenia użytkownika całkowite zniesienia geoblokowania dla treści cyfrowych może wydawać się rozwiązaniem pożądanym, w perspektywie długofalowej zjawisko to może okazać się niekorzystne także na użytkownikach treści cyfrowych, jako że spowoduje ograniczenie  różnorodności i jakości  treści ofert dostępnych na rynku, ich zubożenie kulturowe i wzrost cen. 

Niezależnie od wspomnianych wyżej problemów w obszarze praw autorskich, pokrewnych i licencji, które pociągałby za sobą zakaz „geo-blokowania", koncepcja ta powinna być dokładnie  oceniona pod kątem skutków terytorialnych, tak aby zakaz „geo-blokowania" nie zaburzył równomiernego rozwoju wszystkich regionów i państw członkowskich UE, a jego skutki nie obciążyły nadmiernie kosztami niektórych państw. Działanie te powinny jednak uwzględniać interesy użytkowników końcowych, którzy przebywając tymczasowo w innym niż kraj stałego zamieszkania państwie członkowskim Unii Europejskiej powinni mieć zapewniony bezpłatny dostęp do treści cyfrowych legalnie nabytych w kraju zamieszkania.

8.    Czy dostrzegają Państwo problem treści cyfrowych dostarczanych jako:

  

·      gry, w tym gry online,

·      media (muzyka, filmy, sport, e-książki) do pobrania,

·      media (muzyka, filmy, sport, e-książki) dostępne w ramach transmisji strumieniowej,

·      media społecznościowe,

·      usługi przechowywania,

·      usługi komunikacji online (np. skype)

·      wszelkie usługi realizowane w chmurze

·      aplikacje i wszelkie oprogramowanie, które użytkownik może przechowywać we własnym urządzeniu

Powyższa lista jest bardzo szeroka i trudno jest odnieść się do wszystkich aspektów wymienionych form dostarczania treści cyfrowych w kategoriach problemów, jakie mogą się z tym wiązać. Lista obejmuje zarówno treści cyfrowe  dostarczane jako produkty na zasadzie umowy sprzedaży, jak też świadczone usługi. Jak już wspominano, czym innym jest udostępnianie takich dóbr jak gry, czym innym usługi komunikacji i przechowywania, czym innym  media społecznościowe, które łączą w sobie wiele funkcji - komunikację, przechowywanie, pobieranie i publikowanie treści. Każda z tych form ma zupełnie inną specyfikę. Wspólnym mianownikiem jest natomiast technologiczna złożoność omawianych kwestii i ich duża zmienność, która utrudnia ich regulowanie.

9.    Czy dostrzegają Państwo problemy w obszarze funkcjonowania platform internetowych? Jeżeli tak, proszę opisać jakie.

Biorąc pod uwagę bardzo szeroką definicję platform internetowych, zaproponowaną przez Komisję w prowadzonych przez nią konsultacjach pytanie to dotyczy funkcjonowania znacznej części podmiotów prowadzących działalności w Internecie. Zgodnie z dokumentem konsultacyjnym platformą jest „przedsiębiorstwo działające na dwu- lub wielostronnych rynkach, umożliwiające interakcję drogą internetową przynajmniej dwóm odrębnym choć współzależnym grupom użytkowników w celu wygenerowania wartości dla przynajmniej jednej z grup. Niektóre platformy pełnią również funkcję usługodawców pośredniczących".

Definicja platformy internetowej obejmuje więc działania gospodarcze, które mają tylko jedną cechę wspólną: umożliwiają interakcję między dwoma lub większą liczbą użytkowników. Ponadto, definicja stosowana przez Komisję Europejską daje mylne wrażenie, że platformy internetowe mają wiele wspólnych i jednoczących cech. Tymczasem, wcale tak nie jest. Działalność biznesowa w świecie cyfrowym, podobnie jak w świecie offline, jest wysoce zróżnicowana i rozwija się niezwykle szybko. „Platformy" mogą zapewniać dostęp do treści cyfrowych (np. dostęp do transmisji meczu), do dóbr materialnych, mogą łączyć usługodawców lub usługobiorców lub łączyć w ramach jednego podmiotu powyższe rodzaje działalności. Czym innym jest działalność dostawców Internetu, dostawców udostępniających za pośrednictwem Internetu dostęp do wyłącznie licencjonowane treści oraz dostawców systemów płatności (którzy jedynie pośredniczą w czerpaniu korzyści finansowych związanych z platformami internetowymi). Wydaje się, że te kategorie podmiotów nie powinny mieścić się w definicji platform, choć zgodnie z proponowaną przez Komisję Europejska definicją mieszczą się oni w tym pojęciu. 

Warto podkreślić, pozytywne aspekty funkcjonowania platform. Dla wielu organizacji - niezależnie od ich rozmiaru lub skali działania - platformy internetowe stanowią narzędzie umożliwiające im dotarcie do nowych klientów, budowanie własnych marek i rozwijanie firm. Korzyści te obejmują szereg procesów biznesowych - począwszy od działań marketingowych i pozyskiwania kapitału aż po obsługę klienta i sporządzanie dokumentów. Regulatorzy powinni dołożyć wszelkich starań, by nie ingerować w możliwości platformy w zakresie projektowania doświadczenia użytkownika. Inaczej wpłynie to negatywnie na innowacyjność i dynamikę konkurencji.

Jednocześnie, z funkcjonowaniem platform wiąże się szereg kwestii problematycznych, związanych z dystrybucją nielegalnych treści w  Internecie. Warto jednak podkreślić, że często nie wynikają one z braku unijnych lub krajowych przepisów w tej materii, a raczej z ich niepełnego wdrożenia bądź niewłaściwego stosowania w praktyce czy też nieskutecznego egzekwowania obowiązujących przepisów.

10. Jak oceniają Państwo zjawisko „targetowania", tzn. emitowania reklam tylko do wybranych użytkowników, którzy spełniają zdefiniowane kryteria?

Tak zwane „targetowanie" reklam umożliwia reklamodawcy optymalizację wydatków na kampanie reklamowe i większą skuteczność reklam poprzez docieranie tylko do starannie wybranych adresatów, których reklama może zainteresować. Z punktu widzenia konsumenta, „targetowanie" jest korzystne, gdyż eliminuje zjawisko „zarzucania" konsumenta dużą ilością reklam usług, towarów i treści cyfrowych, które są całkowicie poza jego obszarem zainteresowań. „Targetowanie" może być też wykorzystywane w celu spełnienia obowiązków wynikających z przepisów prawa, np. do ograniczenia wyświetlania dzieciom treści adresowanych dla dorosłych (napoje alkoholowe).

W naszej ocenie zjawisko to nie rodzi negatywnych konsekwencji w obrocie gospodarczym, w szczególności po stronie konsumentów i nie pozostaje w sprzeczności z odpowiednimi regulacjami, natomiast niewątpliwie ma wpływ na adekwatność działań marketingowych zarówno po obu stronach - po stronie sprzedającego, jak i odbiorcy usług (w tym konsumenta). Dzięki  odpowiedniej analizie danych osobowych i „targetowaniu„ reklam do odpowiednich użytkowników, firmy internetowe ułatwiają małym i średnim przedsiębiorstwom (MŚP) oraz startupom (niedysponującym dużymi budżetami na działania marketingowe) dotarcie do potencjalnych klientów i rozwój firmy, jednocześnie pozwalając na obniżenie kosztów takich działań.

 

Konfederacja Lewiatan, 18 grudnia 2015r.

KL/690/279/3391/MP/2015